Kampania „Zdrowa wątroba” to ogólnopolska inicjatywa edukacyjno-profilaktyczna dla osób, które dotąd nie zwracały uwagi na zdrowie swojej wątroby, a dziś chcą zrozumieć ryzyko i zrobić pierwszy krok: wykonać badania oraz wprowadzić realne zmiany w stylu życia.
Wątroba to jeden z najważniejszych narządów – przetwarza składniki odżywcze, wspiera kluczowe procesy metaboliczne i pomaga neutralizować wiele substancji, które trafiają do organizmu.
Jeśli Twoje wyniki badań są nieprawidłowe albo pojawiają się niepokojące objawy, nie warto zwlekać — potrzebna jest konsultacja lekarska, właściwa diagnostyka i leczenie dobrane do przyczyny.
Choroby wątroby często rozwijają się po cichu,
bez jednoznacznych sygnałów ostrzegawczych.
Dlatego tak duże znaczenie mają profilaktyka i wczesna diagnostyka, zanim pojawią się powikłania.
Na tej stronie zebraliśmy praktyczne materiały, dzięki którym dowiesz się więcej o chorobach wątroby, jakie badania pomagają ocenić jej stan oraz kiedy należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem.
123
Michał ma 28 lat. Czuje się świetnie: jest aktywny, lubi sportową rywalizację, regularnie trenuje i dba o formę. Nie robi badań i rzadko bywa u lekarza, bo przecież nic mu nie dolega. Jak sam mówi – „jest okazem zdrowia”.
Wszystko zmieniło się, gdy dziewczyna namówiła go na wykonanie testu anty-HCV. Michał długo nie mógł w to uwierzyć – jak to możliwe, że „jakiś wirus” działa w organizmie po cichu, bez bólu i bez objawów? Kolejne badania nie pozostawiły wątpliwości: to Wirusowe Zapalenie Wątroby WZW.
Michał ma kilka tatuaży, regularnie korzysta też z usług barbera. Kilka lat temu miał wypadek na nartach i przeszedł transfuzję krwi w szpitalu. Trudno dziś jednoznacznie wskazać moment zakażenia – i to właśnie jest podstępność HCV: często nie da się ustalić, kiedy i gdzie doszło do kontaktu z wirusem.
Najważniejsze jest to, że Michał już działa. Jest pod opieką lekarza, rozpoczął leczenie i ma realną szansę zatrzymać chorobę, zanim doprowadzi do poważnych uszkodzeń wątroby.
Natalia ma 24 lata. Jest atrakcyjna, zadbana i świetnie odnajduje się wśród ludzi – towarzyska, pewna siebie, z energią, którą widać też w jej social mediach. Jest też świadoma zdrowotnie – regularnie robi badania, pilnuje diety, nie ignoruje sygnałów z organizmu. Dlatego kiedy zaczęła odczuwać spadek energii, nie zrzuciła tego na stres czy brak snu. Zrobiła kontrolne badania.
Wyniki zaskoczyły ją. Część parametrów wątrobowych była nieprawidłowa, choć Natalia nie czuła się „chora”. Lekarz zlecił dalszą diagnostykę, a kolejne badania potwierdziły rozpoznanie: autoimmunologiczne zapalenie wątroby (AIH). To choroba, w której układ odpornościowy atakuje własną wątrobę, powodując stan zapalny, który nieleczony może prowadzić do poważnych uszkodzeń.
Natalia szybko trafiła pod opiekę specjalisty i rozpoczęła leczenie. Dziś wie jedno: wątroba nie zawsze wysyła wyraźne sygnały ostrzegawcze, a „dobre samopoczucie” nie oznacza, że wszystko jest w porządku. W jej przypadku zadziałała profilaktyka – i to właśnie ona dała jej szansę, by zareagować na czas.
Piotr ma 41 lat i pracuje w IT. Większość dnia spędza przed ekranem, a jedyny „sport”, jaki uprawia, to FIFA – jak sam się śmieje. Nie lubi gotować, więc na co dzień ratuje się gotowymi przekąskami, fast foodem i słodyczami. Ruchu ma mało, pracy dużo, a stres najłatwiej rozładowuje jedzeniem. Z czasem doszła spora nadwaga, ale Piotrek długo traktował to jak „koszt uboczny” siedzącej pracy.
Przez lata nie czuł, że dzieje się coś poważnego. Bywał tylko przewlekle zmęczony, szybciej łapał zadyszkę po schodach i gorzej spał. Myślał, że to normalne: praca, brak formy. Dopiero badania okresowe pokazały nieprawidłowe wyniki prób wątrobowych. Lekarz zlecił USG jamy brzusznej, które wykazało stłuszczenie wątroby, a dalsza ocena potwierdziła rozpoznanie: stłuszczeniowa choroba wątroby związana z zaburzeniami metabolicznymi (MASLD).
Piotrek był zaskoczony, bo „choroba wątroby” kojarzyła mu się głównie z alkoholem, którego prawie nie pije. Usłyszał jednak jasno: przy MASLD kluczowe znaczenie mają m.in. nadwaga, dieta i siedzący tryb życia, a choroba może długo przebiegać bezobjawowo.
Dostał konkretny plan: zmiany w diecie, więcej ruchu, redukcja masy ciała i kontrola wyników. I po raz pierwszy potraktował to serio – bo zrozumiał, że wątroba nie musi boleć, żeby chorować.
Ela ma 56 lat. Na co dzień działa na pełnych obrotach: praca, dom, rodzina. Ostatnio jednak coraz częściej czuje, że „nie ma siły”. Zmęczenie i ból kości oraz stawów nie mijają po weekendzie ani po urlopie. Do tego doszedł uporczywy świąd skóry, szczególnie wieczorami i w nocy. Ela tłumaczy to sobie stresem, wiekiem, suchą skórą albo alergią. Zmienia kremy, próbuje różnych sposobów, ale problem wraca.
Ela nie wie, że takie objawy mogą towarzyszyć chorobie wątroby – w tym pierwotnemu zapaleniu dróg żółciowych (PBC), które często przez długi czas daje nieswoiste sygnały. PBC to choroba autoimmunologiczna: układ odpornościowy atakuje drobne drogi żółciowe w wątrobie, co może stopniowo prowadzić do jej uszkodzenia. Im wcześniej zostanie rozpoznana, tym większa szansa na spowolnienie procesu i ograniczenie powikłań.
Świąd skóry i przewlekłe zmęczenie to nie zawsze „taka uroda” – czasem to sygnał, że wątroba potrzebuje diagnostyki.
Karol ma 57 lat i prowadzi rodzinną firmę budowlaną. Pracuje dużo, żyje w biegu i pod stałą presją. Uważa, że na koniec dnia „należy mu się” piwo, czasem drink – ten rytuał ma od lat i uważa, że go uspokaja. W weekendy dochodzi kilka piw z kolegami, najlepiej przy grillu. Karol zawsze był miłośnikiem mięsa, więc gdy zaczął odkładać jedzenie na bok, tracić apetyt i chudnąć, tłumaczył to przemęczeniem i nadmiarem pracy.
Nie wygląda zbyt zdrowo, ale on sam tłumaczy to ciężką pracą: zmęczona twarz, żółtawy odcień skóry to według niego brak czasu na dbanie o siebie i warunki na budowie. O zdrowiu nie lubi rozmawiać, na badania „nie ma kiedy pójść”, a opowieści o chorobach go drażnią.
Wszystko zmieniło się, gdy zaczął odczuwać coraz silniejsze osłabienie, bóle brzucha i nudności. Żona nalegała, więc poszedł do lekarza – bardziej „żeby mieć spokój” niż z przekonania. Badania nie pozostawiły złudzeń: rozpoznano chorobę wątroby związaną z alkoholem (ALD), a dalsza diagnostyka wykazała początki marskości.
Karol był w szoku, bo w jego głowie „alkoholik” to ktoś zupełnie inny. Dopiero wtedy zrozumiał, że nawet niewielkie dawki alkoholu mogą latami niszczyć wątrobę po cichu. Najważniejsze jest to, że jeszcze nie jest za późno: trafił pod opiekę lekarza i dostał jasny plan, co zmienić, żeby zatrzymać postęp choroby.